Galopujące konie

Pierwsza minuta po przebudzeniu. Taka ważna, bo jedyna pierwsza w ciągu całego dnia. Nowy początek. Co w niej się dzieje? Ja widzę galopujące konie. Każdy z wywieszonym językiem, zziajany, z przywieszoną tabliczką “rzeczy do zrobienia”: “dzieci śniadanie”, ” Jeremi przygotować ubranie”, “sprawdzić maila”, “potwierdzić spotkanie”,”dokończyć tekst na facebooka”, “pomyśleć o logo”. STOP. Zatrzymuję te galopujące konie z tabliczkami.

Sprawdzam co się dzieje z moim ciałem. No jasne! Jest i ono! Znajome uczucie w brzuchu, nieprzyjemny skręt jelit. Zatrzymuję się przy nim. Już wiem, ze to lęk. Lęk, że nie zdążę, lęk, że nie pójdzie tak jakbym chciała.

Oddycham. Lęk zauważony, lęk zaopiekowany. Lęk ukołysany. Lęk minął. Jeszcze raz zamykam oczy i pytam siebie czego potrzebuje. Jeden krok, eksperymencik umysłowy.

Zapraszam czułość. Polewam się czułością od głowy do stóp. Łapię siebie. Pokonałam tę drogę. Nie było żadnej magii, nie było medytacji. To do mnie należała decyzja jakie emocje i reakcje wpuściłam do środka.

Jestem świadoma różnych głosów w mojej głowie, niektóre z nich krzyczą bardzo głośno. Słyszę je. Wiem jednak, że najważniejszy jest ten jeden, ten który podejmuje decyzje.Usłyszenie tego głosu to jak doświadczanie pełnej Wolności. Dla mnie wolność to podejmowanie decyzji by siebie lubić. Wolność to wzięcie odpowiedzialności za to, że sama steruję swoim życiem.

Otwieram wreszcie oczy. Spotykam uśmiech mojej dzikiej Małej dziewczynki, która przyszła się przywitać. Dzień dobry córeczko! Dzień dobry dniu! Dzień dobry pierwsza, druga i trzecia minuto. Dużo się już dzisiaj wydarzyło! Ale ja już jestem gotowa.

Wiem co to jest zniechęcenie, wiem co to znaczy nie mieć siły rano wstać. Rozumiem też co mi pomaga. W pierwszej kolejności zmieniam “muszę” na “potrzebuję” lub “chcę”. Chcę przygotować Jeremiemu strój, chcę popracować dziś nad logo.

Delikatnie zachęcam też Ciebie do zastanowienia się jak często używasz słowa “muszę”. Jakiego języka używasz rozmawiając ze sobą i co robisz w pierwszej minucie po przebudzeniu.Rozumiem to jako codziennie świadome bycie w swoim życiu. To wymaga dyscypliny. Wymaga też świadomego korzystania ze swojej mocy. To doświadczanie samego siebie, bez ucieczek. Lubię myśleć o sobie jak o domu, a o życiu jako procesie zamieszkiwania w nim. Zachęcam Cię do zastanowienia się czy jest coś w Twoim domu co chciałabyś dziś przemeblować? Albo czegoś się pozbyć?

Photo by Pietro Mattia on UnsplashZobacz statystykiPromowanie niedostępne

882 udostępnieniaLubię to!KomentarzUdostępnij

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.